Pokonaliśmy grupowego rywala z Eurobasketu na turnieju we Włoszech

foto. Wojciech Figurski/PZKosz

Reprezentacja Polski zakończyła Trentino Basket Cup zwycięstwem nad Islandią 92:90 i tym samym zajęła trzecie miejsce w turnieju towarzyskim rozgrywanym we Włoszech. Mecz był intensywny, pełen zwrotów akcji i zakończył się dopiero po dramatycznej końcówce, w której rywale nie zdążyli oddać ostatniego rzutu. Polska pokazała charakter, ale też odsłoniła mankamenty, które trzeba będzie wyeliminować przed nadchodzącym EuroBasketem.

Od pierwszych minut Islandczycy narzucili mocne tempo. Seria trafień Bjornssona oraz punkty Gudmundssona sprawiły, że przeciwnik prowadził momentami różnicą dziesięciu punktów. Polacy mieli trudność ze złapaniem rytmu w ataku pozycyjnym, a błędy przy zastawianiu deski umożliwiały rywalom zdobywanie punktów drugiej szansy. Dopiero wejścia Michalaka i Olejniczaka przyniosły nieco więcej balansu, ale pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Islandii 46:38.

Po przerwie kadra Igora Milicicia grała zdecydowanie lepiej. Kluczową rolę odegrał Aleksander Balcerowski, który nie tylko punktował, ale też skutecznie zamykał strefę podkoszową, notując przechwyty i wymuszając faule. Z kolei Andrzej Pluta, który rozpoczął mecz w pierwszej piątce, potwierdził swoją wielką formę z mistrzowskiego sezonu Legii Warszawa. Zdobył 18 punktów i imponował opanowaniem w kluczowych momentach. Polska odrobiła straty i objęła prowadzenie 63:61 po trzech kwartach.

Ostatnia część meczu była wymianą ciosów. Islandczycy trafiali z dystansu, a szczególnie groźny był Bjornsson, autor aż 25 punktów i siedmiu trójek. Ale Polacy odpowiadali równie celnie: Gielo trafił zza łuku, Olejniczak był skuteczny pod koszem, a Sokołowski wykazał się w ważnym momencie, dając prowadzenie na niecałe trzy minuty przed końcem. Emocje sięgnęły zenitu, gdy Jonsson trafił trudną trójkę na 90:91, jednak Łączyński wykorzystał jeden z dwóch wolnych, a Islandia nie zdołała już zorganizować ostatniego ataku.

Warto zaznaczyć, że Jeremy Sochan zagrał tylko 15 minut. Był to zgodnie z ustaleniem ze sztabem San Antonio Spurs. W tym czasie zdążył zapisać na koncie 4 punkty, 5 zbiórek i 2 asysty, a przede wszystkim kilka udanych akcji w obronie i wsparcie mentalne dla kolegów. Jego forma fizyczna i taktyczne przygotowanie są wciąż budowane.

Ten mecz pokazał, że Polska ma zasoby, by grać skutecznie, ale potrzebuje jeszcze więcej spójności. Z dobrej strony pokazali się gracze zadaniowi, a rywalizacja o miejsce w finalnym składzie kadry zapowiada się zacięta. EuroBasket zbliża się wielkimi krokami, a każda minuta spędzona na parkiecie w takich meczach to cenna lekcja. Trzecie miejsce w Trentino to tylko etap. Najważniejsze wyzwania dopiero przed biało-czerwonymi.

Przewijanie do góry
Review Your Cart
0
Add Coupon Code
Subtotal